Media o nas

Kongres SDCM: zmiany na rynku warsztatowym – relacja Motofaktor.pl

Autor: Joanna Piszcz, Motofaktor.pl

Kongres SDCM: zmiany na rynku warsztatowym - relacja Motofaktor.pl „Zmiany na rynku warsztatowym – czy przynależność do sieci warsztatowych gwarantuje rozwój?” – na to pytanie próbowali odpowiedzieć uczestnicy debaty, która odbyła się w ramach XII Kongresu Przemysłu i Rynku Motoryzacyjnego, zorganizowanego przez SDCM.

XII Kongres Przemysłu i Rynku Motoryzacyjnego, organizowany przez Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) przy udziale innych organizacji branżowych odbywał się w dniach 8-9 listopada w Warszawie. Jedna z debat była poświęcona przyszłości rynku warsztatowego w kontekście rozwoju nowych technologii, zmian legislacyjnych oraz potrzeb współczesnego klienta.

Debatę zatytułowaną „Zmiany na rynku warsztatowym – czy przynależność do sieci warsztatowych gwarantuje rozwój?” prowadził Witold Rogowski, Prezes Zarządu Organizacji Pracodawców Motoryzacyjnych MOVEO.

„Nie jesteśmy w tej chwili w stanie stwierdzić, jak będzie wyglądała przyszłość warsztatów niezależnych, natomiast z pewnością możemy powiedzieć, że będzie się znacznie różniła od tego, z czym mamy do czynienia obecnie” – mówił Witold Rogowski. „Spróbujemy jednak odpowiedzieć na pytanie w jakim kierunku będzie zmierzał rynek warsztatowy, a przede wszystkim czy jesteśmy w stanie tym zmianom sprostać i przygotować na nie warsztaty niezależne” – dodał Witold Rogowski. Zwrócił równiez uwagę, że po raz pierwszy temat przyszłości warsztatów został poruszony w tak szerokim gronie – do udziału w sesji zostali bowiem zaproszeni wszyscy organizatorzy sieci warsztatowych w Polsce.

Debata odbyła się pod patronetem organizacji MOVEO, która reprezentuje warsztaty niezależne m.in. w rozmowach z decydentami wprowadzającymi zmiany legislacyjne, w lokalnych środowiskach samorządowych, czy występując o dostęp do informacji technicznych do producentów aut oraz zarządzających danymi technicznymi danej marki pojazdów.

Nadjeżdżają nowe technologie

„Czy nam się to podoba czy nie już teraz zmieniają się systemy napędowe samochodów. Możemy się spierać czy elektromobilność zdominuje motoryzację w 30, 50 czy 70 proc. do roku 2030 – tego nie wiemy. Natomiast faktem jest, że rynek się zmieni. Pierwszą, już wyraźnie widoczną zmianą są samochody z napędem hybrydowym. Kolejnym krokiem, który będzie miał ogromny wpływ na rynek warsztatowy, są samochody elektryczne. Na pewno te technologie będą obecne najpierw w samochodach w okresie gwarancyjnym, natomiast później trafią one do warsztatów niezależnych” – mówił Witold Rogowski.

I tu pojawia się pytanie. Czy warsztaty niezależne są przygotowane na obsługę tego typu pojazdów? „Gdybyśmy bezpośrednio zapytali o to warsztaty, mechanicy z pewnością odpowiedzą na to pytanie twierdząco. Ale gdybyśmy przeszli do praktyki, okazałoby się, że nie mają uprawnień do obsługi tego typu pojazdów, nie posiadają odpowiednich narzędzi, nie wiedzą, jak odłączyć prąd, aby bezpiecznie ten samochód naprawić. Dlatego my, jako administratorzy sieci serwisowych i organizacje branżowe, musimy się z nowymi technologiami zmierzyć. MOVEO zostało włączone do prac komisji roboczych, które pracują nas wdrożeniem elektryfikacji w polskiej motoryzacji. Wspólnie z SDCM zwracamy uwagę decydentów na potrzebę zadbania o to, by informacje techniczne dotyczące aut elektrycznych były dostępne także dla warsztatów niezależnych. Batalia o dostęp do informacji technicznych trwa na każdym polu” – dodał Witold Rogowski.

Wyjść naprzeciw zmianom

Uczestnicy debaty zgodzili się co, do tego, że trudno obecnie wskazać jednoznacznie, w jakim kierunku zmieni się rynek warsztatów niezależnych, ale nie oznacza to, że należy biernie na te zmiany czekać. „Jedno jest pewne to to, że nie mamy pewności co się dokładnie wydarzy. Ostatnio dominującym tematem w dyskusjach są napędy hybrydowe i elektryczne, ale czy możemy być pewni, że za 20 lat właśnie te napędy będą dominowały na rynku – wątpię i dlatego nie odważę się powiedzieć, że tak będzie. Natomiast należy mieć świadomość, że spoczywanie na laurach nie jest najlepszym rozwiązaniem. Dziś warsztaty świetnie prosperują i nie narzekają na brak klientów. Ale ten stan im jest lepszy, tym jednocześnie bardziej niebezpieczny, bo uspokaja i skłania do braku działania” – mówił Robert Dzierżanowski, Kierownik ds. Rozwoju Koncepcji Serwisowych w firmie Robert Bosch.

Zdaniem Roberta Dzierżanowskiego, bez problemu można podać kilka przykładów firm, które „spoczywały na laurach” i poniosły z tego powodu straty, a część z nich już nie istnieje. „Z rynku warszawskiego znamy wieloletnie spory, jaka korporacja taksówkowa będzie obsługiwała pasażerów pod hotelem Sobieski czy przy lotnisku Chopina. Tymczasem bardzo szybko pojawiła się konkurencja, która myśli zupełnie inaczej, dla której istotne jest to, w jaki sposób i jak szybko jest w stanie skomunikować się z klientem, by spełnić jego oczekiwania, a nie to, gdzie posiada swój postój. Mam tu na myśli aplikację MyTaxi, która jest produktem stworzonym przez firmę Daimler. Podobnie booking,com, który nie posiada żadnego hotelu, ale są to obecnie najsilniejsze marki w swojej branży. Znamy takie przykłady warsztatów, które uznały, że świetnie radzą sobie ze wszystkim i dziś ich już nie ma rynku. Dlatego w mojej ocenie nie należy przywiązywać się do myśli, że tylko napędy hybrydowe czy elektryczne będą obecne na rynku za 10, czy 20 lat” – dodał Robert Dzierżnowski.

Zwrócił także uwagę na potrzebę odejścia od tradycyjnego podziału na rynek warsztatów niezależnych i OES. „Obecnie już tylko nieliczni nie mają świadomości, że niezależne warsztaty należące do sieci mają także podpisane umowy z administratorami danych technicznych poszczególnych marek samochodów i ten rynek wzajemnie się uzupełnia. W sieci Bosch Car Service mamy około 50 serwisów, które mają jednocześnie autoryzację producentów pojazdów” – powiedział Robert Dzierżanowski.

Więcej pytań niż odpowiedzi

Kolejny problem, o jakim dyskutowano w czasie debaty dotyczył preferencji klientów. „Jak w przyszłości będą się kształtowały wybory klientów –  czy w Polsce będzie tak jak obecnie, że 10 proc. kierowców korzysta z OES, a reszta z usług aftermarketowych? Czy może będzie tak jak w Szwajcarii, gdzie tendencja jest odwrotna. A może autoryzacja producencka w ogóle zniknie” – zastanawiał się Robert Dzierżanowski.

Czy to, że np. za 20 lat w żadnych z samochodów nie będzie złącza OBD oznacza, że wszyscy kierowcy będą korzystać tylko z usług autoryzowanych warsztatów? – to kolejne pytanie, na które próbowali odpowiedzieć uczestnicy debaty. „Sądzę, że nie. Niezależnie od tego w jakim kierunku pójdzie rozwój nowych technologii, na pewno na rynku będzie sporo przestrzeni dla warsztatów niezależnych. Wiele lat nie do pomyślenia było, aby na warsztacie dealerskim wisiały inne logotypy niż jednej marki, którą ten punkt obsługiwał – dziś nie ma z tym żadnego problemu” – uważa Robert Dzierżanowski.

Dostrzega natomiast inne problemy. „Jednym z problemów jest strach warsztatów niezależnych przed obsługą samochodów w okresie gwarancji. Warsztaty obawiają się, że narażą klientów na jej utratę, mimio że dyrektywa GVO daje prawo każdemu użytkownikowi auta do jego naprawy w niezależnym serwisie bez utraty gwarancji producenta. Pozytywne jest natomiast to, że rośnie liczba warsztatów na wysokim poziomie. Jeszcze kilkanaście lat temu długo trzeba było szukać na rynku serwisów oferujących obsługę wysokiej jakości. Dzisiaj jest to znacznie łatwiejsze, widać, że warsztaty inwestują w wyposażenie” – zauważył Robert Dzierżanowski.

Pozytywną zmianą na rynku warsztatowym, jest zdaniem Roberta Dzierżanowskiego, łatwiejszy dostęp do informacji technicznych. „Firma Bosch oferuje obecnie urządzenie, które pozwala na połączenie się z serwerami producentów aut i wykonanie diagnostyki korzystając z danych producentów pojazdów umieszczonych w chmurze. Jest to oczywiście odpłatne, ale dostęp do dokumentacji i do wiedzy jest znacznie łatwiejszy niż przed laty”.

Nowoczesny klient to wyzwanie

Rolą operatorów sieci warsztatowych jest przygotowanie ich do tego, by mogły obsługiwać coraz nowsze technologicznie samochody, ale także, żeby otworzyły się na nowy typ klienta – to kolejny wniosek z debaty. „W tej chwili reklamowanie własnego warsztatu hasłem, że wykonujemy usługi dobrze to za mało. Jakość jest oczywiście ważna, ale ona jest w tle. Natomiast w oczekiwaniach współczesnych klientów dominuje potrzeba bycia mobilnym. Rola warsztatu zmieni się zatem z „naprawiacza” na podmiot, który zapewnia klientowi mobilność, czyli np. samochód zastępczy. Klient chce obecnie być mobilny, a nie oddać samochód do warsztatu i przez trzy dni być uziemiony. A rolą warsztatu jest to, by klientowi taką mobilność zapewnić” – zwracał uwagę Robert Dzierżanowski.

W potrzeby nowoczesnego klienta świetnie wpisuje się należąca do firmy Moto-Profil, sieć warsztatów ProfiAuto Serwis. „Sieć ProfiAuto Serwis istnieje od dwóch lat, obecnie liczy ponad 1000 warsztatów. Rozwijamy naszą sieć nie tylko w Polsce. Skupiliśmy się również na jej rozwoju w Czechach i na Słowacji. Postawiliśmy na rozwój i inwestycje w warsztaty prowadzone często przez młodych, ambitnych właścicieli. Stawiamy nie tylko na inwestycje, ale także na szkolenia – nie tylko techniczne, które oferują wszyscy, ale też tzw. szkolenia miękkie z obsługi klienta” – wyjaśniał Mariusz Maksym, Koordynator sieci ProfiAuto Serwis.

Najmłodsza sieć warsztatowa na rynku otwiera się na nowoczesnego, młodego klienta. „Młody, nowoczesny klient ma 19 lat i swój pierwszy samochód. Nie szuka warsztatu w książce telefonicznej, ale za pośrednictwem swojego smartfona. Przygotowaliśmy więc aplikację ProfiAuto, dzięki której za pomocą kilku kliknięć można umówić się na wizytę w warsztacie, otrzymać przejrzysty kosztorys, mieć stałą kontrolę nad procesem naprawy, a także dostęp do elektronicznej książki serwisowej. Z kolei aplikacja ProfiAuto Manager, przygotowana dla mechaników, ułatwia zarządzanie zamówieniami, wystawienie faktury, zarządzanie kalendarzem, w przyszłości usługi planujemy rozszerzyć o gwarancję sieciową” – zapowiedział Mariusz Maksym.

Sieć ProfiAuto Serwis dba także o zwiększeniu konkurencyjności warsztatów niezależnych nad autoryzowanymi. „Przygotowaliśmy programy inwestycyjne, które ułatwiają dostęp do nowoczesnego wyposażenia warsztatowego, co przekłada się na rozszerzenie zakresu usług i wyższą jakość obsługi. Chcemy, żeby ProfiAuto Serwis była nowoczesną siecią serwisową, stawiamy na młodego, otwartego klienta” – dodał Mariusz Maksym.

Zaznaczył jednocześnie, że w kwestii obsługi klienta wiele jest jeszcze na polskim rynku do zrobienia i przywołał wyniki badania zrealizowanego w przez TEMOT. „Z badań TEMOT-u, który porównał postrzeganie przez klientów niezależnych i autoryzowanych warsztatów samochodowych w Europie wynika, że wygrywamy ceną oraz w relacji klient – właściciel warsztatu, które są znacznie bliższe w warsztatach niezależnych niż w ASO. Wygrywamy także, jeśli chodzi o wygodę, czyli łatwą dostępność. Ale są dwa obszary, w których mamy wiele do zrobienie. W oczach klienta ostatecznego wizerunek ASO jest znacznie lepszy niż niezależnego warsztatu samochodowego. Sporo możemy również poprawić, jeśli chodzi o wyższą jakość napraw i obsługi klienta. Z badań jasno widać, że jakość i wizerunek to klucz do sukcesu i jako operatorzy sieci serwisowych powinniśmy wspierać warsztaty niezależne, aby w tym kierunku się rozwijały” – podsumował Mariusz Maksym.

W sieci siła

Bieżące wsparcie, a także pomoc w przygotowaniu na nadchodzące zmiany zapewniają warsztatom niezależnym administratorzy sieci serwisowych, jeśli warsztat zdecyduje się z taką siecią związać. „Warsztaty mają się skupić na naprawie aut, a my dostarczmy im wsparcie m.in. w bieżącej obłudzie klienta, czy księgowości. Szkolimy przedstawicieli naszych sieci warsztatowych nie tylko z obsługi klienta, ale także z aspektów technicznych. Uprzedzamy nasze sieci warsztatowe o nowych rozwiązaniach czy nowinkach technicznych i przekazujemy wiedzę, by ich pracownicy nie zostali zaskoczeni przez klientów” – wyjaśniała Marta Ciesielska, z-ca kierownika ds. sieci własnych Inter Cars oraz Manager Projektu Młode Kadry.

Aby sprostać wyzwaniom, jakie stoją przed warsztatmi samochodowymi, takim jak m.in. problemy z pozyskaniem pracowników, Inter Cars reazlizuje właśnie program Młode Kadry. „Współpracujemy z technikami i szkołami branżowymi. Do każdej ze szkół dostarczyliśmy nowoczesny sprzęt wart około 100 tys. zł. Zależy nam na tym, aby dzięki temu młodzi ludzie złapali bakcyla i by praca stała się ich pasją. Dajemy również wiedzę szkoląc nauczycieli i uczniów” – mówiła Marta Ciesielska. Ale brak pracowników to nie jedyny problem. „Bardzo trudno jest zainteresować młodych ludzi branżą motoryzacyjną i pracą w warsztacie. Wspólnie z dostawcami rozmawiamy z młodzieżą i staramy się ją przekonać, że obecnie praca w warsztacie to już nie jest „brudna robota”, ale jest praca „głową”. Aby zainteresować młodych ludzi branżą, zorganizowaliśmy także konkurs „Young Car Mechanic”, który cieszył się bardzo dużą popularnością” – dodała Marta Ciesielska.

Największe wyzwania przed nami

Podsumowując debatę, jej uczestnicy wymienili wyzwania, a jakimi w najbliższej przyszłości zmierzą sie niezależne warsztaty samochodowe. W Unii Europejskiej trwa właśnie walka o utrzymanie złącza OBD, czyli w praktyce utrzymaniu dostępu rynku aftermarketowego do informacji technicznych producentów pojazdów. „Brak złącza OBD w pojazdach wpłynie niekorzystnie na cały rynek aftermarketowy – na rynek części zamiennych, wyposażenia warsztatowego i dystrybutorów. Aftermarket może na tym tylko stracić. Bez złącza OBD czynności, które obecnie wydają się bardzo proste jak wymiana klocków hamulcowych, czy oleju stanie się problemem, a rynek warsztatów niezależnych zacznie się kurczyć” – ocenił Mariusz Maksym.

Drugie zagrożenie, w ocenie Mariusza Maksyma, to szybki rozwój technologii hybrydowych. „Jestem przekonany, że większość naszych warsztatów niezależnych nie jest przygotowana na obsługę pojazdów hybrydowych. Nie posiadają specjalnych uprawnień, wiedzy technicznej ani urządzeń i narzędzi potrzebnych do obsługi takich pojazdów. To są dwa problemy, z którymi musimy się zmierzyć. Mam tylko nadzieję, że zmiany będą następowały stopniowo, co pozwoli nam się przygotować i wejść płynnie w nowe potrzeby rynku”.

Kto decyduje o losie warsztatów?

Niezależny segment rynku motoryzacyjnego, czyli tak zwany aftermarket tworzą wspólnie firmy zajmujące się handlem (dystrybutorzy, hurtownicy), producenci części motoryzacyjnych oraz niezależne warsztaty. Firmy te muszą walczyć o swoje interesy i przeciwdziałać niekorzystnym zmianom prawnym. Dużą rolę odgrywają tutaj stowarzyszenia branżowe, które mają wpływ na tworzenie prawa. Odczuwalny jest jednak brak silnej organizacji reprezentującej interesy warsztatów. O tej sprawie rozmawiamy z Prezesami dwóch aftermarketowych stowarzyszeń – SDCM oraz MOVEO.

Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) kierowane przez Alfreda Franke jest organizacją o ugruntowanej pozycji, będącą członkiem największych europejskich organizacji branżowych CLEPA i FIGIEFA.

Organizacja Pracodawców Motoryzacyjnych MOVEO zarządzana od kilku miesięcy przez Witolda Rogowskiego jest młodym stowarzyszeniem, które ma ambicje, aby stać się ważną reprezentacją niezależnych warsztatów motoryzacyjnych.

Zacznijmy od podstawowego pytania. Dlaczego w obecnych czasach tak ważne jest, aby dany segment rynku miał swoją reprezentację w rozmowach z osobami i instytucjami odpowiedzialnymi za tworzenie prawa?

Alfred Franke (SDCM): W prawie zachodzą ciągłe zmiany. Jak ktoś policzył, gdyby akty prawne utworzone tylko w ubiegłym roku przez polski Sejm ułożyć jeden na drugim, powstałaby piramida o wysokości kilku metrów. Nie zapominajmy, że do tego dochodzą przepisy europejskie, które nas także obowiązują.

Kiedy proponowane zmiany w prawie mogły dotknąć każdego przysłowiowego Kowalskiego, zdarzało się, że w ogólnokrajowych mediach oraz portalach społecznościowych wybuchała prawdziwa burza, a protesty wylewały się na ulice. Przypomnijmy sobie chociażby sprawę ACTA, którą przez pewien czas żyła cała Polska.

Tymczasem zdarza się, że dystrybutorzy, producenci części oraz warsztaty kilka razy do roku mają swoje “ACTA”, o które muszą walczyć, ponieważ często od proponowanych regulacji prawnych zależy ich być albo nie być. Jednak te walki odbywają się po cichu bez protestów i szumu medialnego. Przykładem mogą być chociażby nie tak dawno proponowane zmiany w ustawie o przewozie towarów wrażliwych. Celem tej zmiany miała być walka z wyłudzaniem podatku VAT, tymczasem przez nieścisłe zapisy było ryzyko sparaliżowania uczciwie działających warsztatów motoryzacyjnych (gdyby ustawa weszła w proponowanej formie, powstałby kłopotliwy i kosztowny obowiązek zgłaszania transportu nawet niewielkich ilości np. olejów samochodowych – przyp. red.).

Dlatego tak ważne jest, aby segment rynku miał swoją reprezentację, która będzie monitorowała zmiany w prawie i zabierała głos w konsultacjach, jeśli pojawi się ryzyko, że proponowane przepisy mogą zaszkodzić uczciwie działającym firmom.

Skąd biorą się takie problemy z proponowanymi zmianami? Przecież ustawodawcy nie wprowadzają celowo zmian, które mogą zaszkodzić legalnym firmom?

AF: Tutaj sprawa jest dużo bardziej złożona, ale oczywiście niedoskonałości w proponowanych przepisach prawa nie wynikają z celowego działania. Bardzo trudno jest przygotować mądre przepisy, które będą korzystne z punktu widzenia interesu Państwa, a także poszczególnych grup interesów.

W samej branży motoryzacyjnej mamy chociażby dużą konkurencję pomiędzy segmentem niezależnym, a autoryzowanym. Reprezentacje dealerów i producentów samochodów nie śpią i stale starają się oddziaływać na ustawodawców, aby przepisy prawa były jak najbardziej korzystne dla ich segmentu. Chodzi tu o takie sprawy jak chociażby dostęp do informacji technicznych, czy obecność złącza OBD w samochodach. Jeśli złącza OBD zabraknie – niezależni operatorzy będą mieli utrudnione życie. Segment autoryzowany argumentuje, że brak OBD zwiększy bezpieczeństwo, natomiast z punktu widzenia kierowców oraz niezależnego segmentu – może zaburzyć konkurencyjność na rynku.

Tutaj uwydatnia się rola organizacji reprezentujących aftermarket, które muszą zabierać głos. Dzięki temu udaje się wypracować tak trudny do osiągnięcia kompromis. Najgorsze co możemy robić to siedzieć cicho i nie zajmować stanowiska.

Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) od wielu lat skutecznie reprezentuje interesy aftermarketu. Czy to nie wystarczy? Skąd przekonanie, że warsztaty niezależne powinny mieć własną organizację?

AF: SDCM reprezentuje interesy swoich członków czyli producentów i dystrybutorów części motoryzacyjnych. Firmy będące członkami naszego stowarzyszenia ściśle współpracują z niezależnymi warsztatami. Dlatego też większość naszych głównych celów jest taka sama, ponieważ zarówno dystrybutorom jak i producentom zależy na tym, aby warsztaty niezależne miały się jak najlepiej.

Aby obrazowo wyjaśnić sytuację pozwolę sobie użyć prostej metafory. Każdy człowiek do życia potrzebuje powietrza. Jest to rzecz absolutnie podstawowa.

Bez czego nie mogłyby funkcjonować firmy z niezależnego segmentu? Chociażby bez dostępu do informacji technicznych. W niedalekiej przyszłości także bez dostępu do telematyki. To są tylko przykładowe wspólne rzeczy, o które zabiegamy dla dobra całego segmentu.

Wracając jednak do analogii, oprócz powietrza, każdy organizm ma także swoje szczególne wymagania. Np. ktoś może mieć jakieś schorzenie lub alergię. Co z tego, że będzie miał zapewniony podstawowe warunki, jeśli nie będzie mógł żyć bez odpowiednich lekarstw. Chcę przez to powiedzieć, że na poziomie ogólnym, główne cele dystrybutorów, producentów i warsztatów są takie same. Jednak ważne jest, aby dbać o bardziej szczegółowe sprawy dotyczące danej grupy interesów. I tutaj widzę wielką rolę dla organizacji reprezentującej interesy warsztatów motoryzacyjnych. Wierzę, że taką organizacją dobrze reprezentującą interesy warsztatów może być MOVEO.

Czy coś stoi zatem na przeszkodzie w zjednoczeniu warsztatów niezależnych? To pytanie kierujemy już do pana Witolda Rogowskiego z MOVEO.

Witold Rogowski (MOVEO): Widzimy ze strony warsztatów coraz większe zainteresowanie tym, aby należeć do organizacji, która będzie reprezentowała ich interesy. Właściciele warsztatów świadomie patrzą w przyszłość i dostrzegają na horyzoncie chociażby te problemy o których wspomniał Alfred. Mam nadzieję, że między innymi dzięki takiej rozmowie jak ta, poprzez media uda nam się dotrzeć do kolejnych osób zarządzających warsztatami i przekonać je do przyłączenia się do MOVEO.

Barierą na pewno jest obawa przed tym czy będziemy odpowiednio spełniać swoją funkcję. Jestem jednak otwarty na wszelkie “trudne” pytania dotyczące działalności MOVEO i mam nadzieję, że udzielając odpowiedzi uda mi się ostatecznie przekonać niezdecydowanych.

Skoro wspomniał Pan o trudnych pytaniach to domyślam się, że jednym z nich może być to, na co idą środki ze składek członkowskich i kto ustala jaka jest ich wysokość?

WR: Tak, rzeczywiście takie pytanie się pojawia, jednak nie mamy tutaj nic do ukrycia. Działamy rzetelnie i uczciwie. Prowadzimy wewnętrzną politykę dotyczącą przychodów i wydatków w sposób bardzo przejrzysty i otwarty.

O wysokości składek decyduje walne zgromadzenie. Walne zgromadzenie decyduje też o tym, na co będą wydawane środki finansowe, po czym później rozlicza zarząd z tego, jak je wydał. Natomiast zarząd jest zobowiązany udostępniać wszystkie informacje swoim członkom – o tym, co robi, jak realizuje powierzone mu zadania, jak dysponuje powierzonymi środkami finansowymi. Taki model organizacji pozwala nam na pełną przejrzystość.

AF: Podobnie sprawa wygląda w przypadku SDCM i w naszym stowarzyszeniu się to sprawdza. Członkowie mają pełny wgląd w dokumentację finansową i obszary działania. W związku z tym działalność organizacji jest pod pełnym nadzorem członków, którzy chcą to monitorować. Nie każdy musi, nie każdy ma czas oraz ochotę to robić. Ale, co ważne, gdyby ktoś miał wątpliwości, to w każdej chwili może to zweryfikować na co i jak wydawane są środki pochodzące ze składek członkowskich.

Zapewne niektórzy właściciele warsztatów uważają, że na pewne rzeczy – jak np. nowe przepisy ustalane na szczeblu unijnym – po prostu nie mogą mieć wpływu, że nikt nie będzie liczył się z ich zdaniem. Jak Pan się odniesie do takiej opinii?

WR: W pełni zgodzę się z tym co w swojej wcześniejszej wypowiedzi powiedział Alfred Franke. Najgorsze co możemy zrobić to siedzieć cicho i nie zajmować stanowiska. Bardzo dużo rzeczy można zmienić w różnych obszarach, zarówno na szczeblu krajowym jak i unijnym. Pod warunkiem, że mamy racjonalne argumenty, trzeba tylko chcieć i intensywnie o to zabiegać.

Oczywiście działając w pojedynkę niewiele można zrobić. Osiąganie efektów jest możliwe przez współdziałanie, także z innymi organizacjami. Posłużę się tutaj przykładem bardziej doświadczonych kolegów z SDCM. Stowarzyszenie jest członkiem europejskich organizacji FIGIEFA i CLEPA. Dzięki temu jest w stanie wpływać także na unijne prawo.

Reasumując moim zdaniem nie należy załamywać rąk, tylko podjąć pracę. W przypadku MOVEO równie istotne jest to, żeby współdziałać i współpracować na szczeblu europejskim z innymi organizacjami przychylnymi warsztatom.

Co może zrobić członek MOVEO, jeśli nie podoba mu się działalność organizacji? Jeśli wolałby na przykład, żeby zajęła się ona innym tematem niż obecnie?

WR: Oczywiście każdy członek ma wpływ na to, czym się zajmuje organizacja. Może zgłaszać swoje uwagi, ale i wskazać tematy, które są ważne. Jeżeli dysponujemy takimi mocami przerobowymi czy takim zespołem, który jest w stanie w równym stopniu załatwiać kilka różnych kwestii, to dlaczego nie? Oczywiście trzeba zachować proporcje pomiędzy wielkością zespołu, który pracuje dla organizacji, a ilością zadań im powierzanych i trzeba szukać priorytetów czyli tematów, które są najważniejsze.

Zapewne często spotykanym argumentem na „nie” jest zwyczajny brak czasu. Właściciele warsztatów to ludzie bardzo zajęci, zatem obawiają się, że bycie członkiem organizacji oznacza kolejne obowiązki. Ile czasu realnie trzeba poświęcić na swoją obecność w takiej organizacji?

WR: Właściciele warsztatów mogą się angażować, uczestniczyć w zespołach doradczych i doradzać zarządowi MOVEO, jakie powinien prezentować stanowisko. Mogą też uczestniczyć, wspólnie z zarządem, w spotkaniach komisji sejmowych. Mogą, ale nie muszą tego robić. Zadaniem zarządu jest prowadzenie działań i raportowanie o nich.

Bez wątpienia wskazany byłby udział wszystkich członków w walnych zgromadzeniach takiej organizacji, które odbywają się nie częściej niż dwa razy w roku. Mile widziane jest także doradzanie organizacji czy pomoc w tworzeniu stanowiska w sprawach dotyczących warsztatów motoryzacyjnych. Bo kto inny wie lepiej czego potrzeba warsztatom, niż ich właściciele. Być może dzięki temu problem zostanie rozwiązany.

Podsumowując, duże zaangażowanie właścicieli warsztatów w działalność MOVEO może przyczynić się do wielu korzyści. Jesteśmy jednak realistami i wiemy, że każdy ma swój biznes do prowadzenia, dlatego też nikogo do niczego nie zmuszamy i staramy się działać elastycznie, tak aby obecność w MOVEO nie przeszkadzała w prowadzeniu własnej firmy.

Z efektów pracy MOVEO skorzystają wszystkie warsztaty, nie tylko te, należące do organizacji. Ktoś mógłby zatem stwierdzić, że zamiast angażować się, może liczyć na kolegów z branży… Czy podobnie wygląda sprawa w przypadku SDCM?

WR: Większość firm niestety stoi z boku. Nie da się zmieniać regulacji prawnych tak, żeby korzystała z nich tylko wąska grupa firm, zresztą nigdy to nie jest zgodne z założeniami działalności. Organizacja występując w imieniu środowiska, reprezentując szerokie środowisko, nie może w sposób wybiórczy działać i oddziaływać na regulacje prawne tak, żeby osiągała korzyści tylko ta wąska grupa członków.

Jednak korzyścią z bycia członkiem jest to, że to członkowie jako pierwsi dowiadują się o ewentualnych zagrożeniach, ale również mogą wpływać na treść stanowiska, jakie zajmie stowarzyszenie i przestawi politykom.

AF:. Nie tylko w Polsce, ale i w większości krajów stosunkowo nieduży procent firm uczestniczy w organizacjach branżowych, ale są to firmy czujące potrzebę i możliwość wpływania na zmiany. Wyjątkiem niejako jest tu SDCM, którego członkowie skupiają niemal 80% rynku handlu częściami, jak również większość światowych producentów części motoryzacyjnych oraz najbardziej świadomych polskich producentów.

Warto podkreślić, że będąc członkiem organizacji branżowej można mieć aktywny wpływ na jej działanie, ale także stale trzyma rękę na pulsie.

Przynależność do organizacji branżowej dystrybutora lub producenta części motoryzacyjnych to także jasny sygnał do potencjalnych inwestorów oraz partnerów biznesowych, że dana firma poważnie myśli o swoim biznesie w dłuższej perspektywie. Nie ma tego ryzyka, że prześpi nadchodzące zagrożenia, które mogłoby negatywnie wpłynąć na prowadzony biznes.

Czy dzięki przynależności do MOVEO warsztaty będą mogły korzystać z jakichś dodatkowych promocji, wynikających z tego, że działają “w grupie”? Czy członkowie SDCM także czerpią jakieś dodatkowe benefity?

WR: Aby dodatkowo zachęcić warsztaty do przystąpienia do MOVEO będziemy starali się także dodatkowo wyróżniać członków, żeby czerpali oni dodatkowe korzyści z przynależności do naszej organizacji. Mam tutaj na myśli takie korzyści jak np. umożliwienie wykupienia polisy ubezpieczeniowej dla warsztatu na lepszych warunkach. Nie można natomiast liczyć na załatwienie lepszych cen części zamiennych, ponieważ to byłoby czystym wchodzeniem w biznes i organizacja stawałaby się zwykłą grupą zakupową, a nie siłą, która realizuje cele wpływając na regulacje prawne.

Bardziej zaangażowani członkowie MOVEO otrzymują także dodatkowe możliwości do promowania swojej firmy, np. poprzez udzielanie się w mediach w imieniu naszej organizacji.

AF: Wartością dodaną z bycia członkiem SDCM jest możliwość nawiązania nowych kontaktów i relacji biznesowych np. na linii producent-dystrybutor. Tworzymy uniwersalną, a zarazem unikalną platformę porozumienia pomiędzy producentami i dystrybutorami. Dla obu stron taka bliska relacja to bardziej efektywna współpraca, a zarazem ułatwienie kontaktu. Nie angażujemy się jednak w sprawy biznesowe pomiędzy poszczególnymi firmami, ponieważ od tego są inne organizacje jak chociażby wspomniane grupy zakupowe.

Na koniec najważniejsze pytanie, w jaki sposób warsztaty mogą przystąpić do MOVEO?

WR: Procedura jest bardzo prosta, a koszty niezauważalne. Osoby zainteresowane członkostwem w MOVEO mogą kontaktować się bezpośrednio ze mną. Wystarczy wysłać e-mail na adres: witold.rogowski@moveo.org.pl. Więcej informacji można znaleźć także na naszej stronie internetowej.

AF: Ze swojej strony zachęcam wszystkie warsztaty do przyłączania się do MOVEO. Warsztaty muszą mieć silną reprezentację, bo dzięki temu mają szansę zagwarantować sobie bezpieczną przyszłość i zniwelować zagrożenia, które w przyszłości mogą im poważnie zagrozić. SDCM trzyma kciuki za rozwój każdej organizacji dbającej o interesy warsztatów motoryzacyjnych i deklaruje swoją pomoc i poparcie dla tego typu inicjatyw.

 

Nowe pokolenie właścicieli warsztatów zmierzy się z wyzwaniami, o jakich nawet nie śniło się ich rodzicom. Przejęcie i prowadzenie warsztatu w nowych czasach będzie bardzo trudnym zadaniem. Jak się przygotować?

Zastanówmy się nad tym, jak będzie wyglądał rynek warsztatowy za 5, 10 czy nawet 15 lat. Osoby, które dziś przejmują warsztaty po swoich rodzicach czy innych reprezentantach starszego pokolenia, powinny spojrzeć na ten interes właśnie w takiej perspektywie. Czy warsztat dziś przynoszący spore profity za kilka lat nadal będzie dobrym źródłem utrzymania? Wszystko będzie zależeć od przyjętej strategii działania, nad którą warto zastanowić się już dziś.

Wyzwania dla młodego pokolenia warsztatowców

Właściciele warsztatów, którzy dziś zastanawiają się nad rychłym przejściem na emeryturę, zazwyczaj rozkręcali swój biznes w latach 90. lub wcześniej. Poradzili sobie w trudnym okresie przemian gospodarczych, ale też skorzystali na galopującym wzroście liczby samochodów kupowanych przez Polaków. W tamtych czasach bardzo ważna była elastyczność, zdolność do dostosowywania się do szybko zachodzących zmian. Obecnie przed właścicielami warsztatów staje wiele wyzwań, które spróbujemy zidentyfikować już dzisiaj. Warto zadać sobie pytania m.in. o to:

  • Co zrobić, aby przygotować się na ewentualność braku gniazda OBD w samochodach?
  • Jak przygotować się na obsługę samochodów z ograniczonym dostępem do systemów telematycznych?
  • Jak poprawnie obsługiwać i naprawiać pojazdy hybrydowe i elektryczne?
  • Jak będzie wyglądać obsługa nowoczesnych systemów wspierania kierowcy, opartych na radarach i czujnikach?
  • Co robić, aby rozwiązać problem dostępu do informacji technicznych dotyczących napraw nowych modeli samochodów?

 

Z powyższymi problemami przyjdzie zmierzyć się każdemu, kto będzie chciał przetrwać na rynku warsztatowym. W większości przypadków nie wchodzi w grę działanie w pojedynkę.

 

Jak na działalność swoich dzieci zapatruje się właściciel warsztatu myślący o tym aby zwolnić tempo pracy i zacząć więcej czerpać z życia? Witold Modzelewski z warsztatu Bosch Service Modzelewscy w Chotomowie jest obecnie w trakcie realizacji trudnego zadania. Polega ono na przekazaniu prowadzonego przez 30 lat interesu w ręce dwójki synów. Jak przebiega ten proces i czy synowie będą gotowi na wyzwania, jakie czekają ich na rynku warsztatowym?

Witold Modzelewski z żoną i synami. (fot. Bosch)

Witold Hańczka: Jak zaplanował Pan przekazanie warsztatu synom? Czy dzieje się to metodą „szybkiego cięcia” czy raczej jest to proces stopniowy?

Witold Modzelewski: Dzieje się to stopniowo. Nie wycofałem się całkowicie z działalności warsztatu. Raczej sobie tego nie wyobrażam, chyba podobnie jak żaden z moich kolegów, by z dnia na dzień po prostu przestać przyjeżdżać do firmy i nie interesować się jej losem.

Moim zdaniem najlepszą metodą jest częściowe przekazywanie kompetencji. U nas dzieje się to etapami. Gdy na przykład synowie dobrze zaczęli radzić sobie z usługami serwisowymi (obsługą klientów, planowaniem pracy, zamówieniami) ja w ogóle przestałem angażować się w ten fragment działalności, itd.

Co jest dla Pana najtrudniejsze w tym układzie?

Największą trudność stanowiła dla mnie akceptacja faktu, że w moim warsztacie ktoś inny podejmuje decyzje. Założyłem warsztat i przez 30 lat decydowałem o wszystkim praktycznie jednoosobowo. Po przekazaniu firmy muszę pogodzić się z tym, że ktoś decyduje, a ja tylko się temu przyglądam. Zdarzyło się kilka stresujących sytuacji z tym związanych, nie mogę zaprzeczyć. Trzeba było po prostu uzbroić się w cierpliwość. Na szczęście synowie dogadują się fantastycznie między sobą, podzielili się obowiązkami. Wzajemnie uzupełniają się.

Czy zastanawiał się Pan nad tym, jak w przyszłości zmieni się rynek warsztatowy, z jakimi wyzwaniami przyjdzie się zmierzyć Pana synom?

Moim zdaniem w najbliższej przyszłości – w ciągu 10, może 15 lat – czeka nas całkowita rewolucja, jeśli chodzi o usługi w branży motoryzacyjnej. Nastąpi stopniowe wycofanie z rynku silników benzynowych i wysokoprężnych, wzrośnie udział hybryd i samochodów elektrycznych, a może pojawią się jeszcze inne rozwiązania. Sądzę, że zmieni się nie tylko rodzaj napraw, ale także rola warsztatu. Wyobrażam sobie, że będzie on czymś w rodzaju centrum, które będzie odpowiedzialne nie tylko za naprawienie samochodu klienta, ale szerzej, za zapewnienie mu transportu z domu do miejsca pracy, na wypoczynek wakacyjny itd.

Staram się uczestniczyć w szkoleniach i wszelkich prezentacjach dotyczących nowych technologii. Tylko tak można się zapoznać się z nimi i przygotować na ich wejście na rynek. To wcale nie jest odległa perspektywa. Razem z synami mocno koncentrujemy się na gotowości do obsługi samochodów hybrydowych i elektrycznych. Wiele z nich jest już na rynku, lada moment będą mieć 5 czy 7 lat, a ich właściciele poszukają alternatywy dla autoryzowanych stacji obsługi na niezależnym rynku.

Synowie mogą liczyć na Pana rady i doświadczenie. Skąd Pan, prowadząc warsztat samodzielnie, czerpał informacje, plany na rozwój firmy?

Moim zdaniem kluczową rolę w branży warsztatów odgrywa dialog. Zawsze wychodziłem z takiego założenia. Dziś komunikacja jest prosta. Gdy zaczynałem, nie było Internetu czy telefonów komórkowych. I wtedy mimo wszystko dawaliśmy radę spotykać się z innymi właścicielami warsztatów, rozmawiać i przekazywać sobie doświadczenie, wzajemnie pomagać. Tę samą metodę przekazałem swoim synom. Zresztą nawet nie musiałem, gdyż dla tego pokolenia jest to norma. Im nie przyszłoby do głowy zamykanie się na świat i robienie ze swojej działalności jakiejś tajemnicy w celu ukrycia się przed konkurencją. W dobie Internetu nie ma tajemnic i moim zdaniem bardzo dobrze, że nie ma.

Na rynku lokalnym wg mnie nie powinno być ostrej konkurencji. Inne warsztaty powinno traktować się po partnersku. My także świadczymy niektóre usługi dla innych warsztatów (gdy np. nie posiadają jakiegoś sprzętu) i owszem, czerpiemy z tego również zyski. Właśnie dlatego uważam, że konkurowanie na siłę jest drogą donikąd.

Jaki model działania poleciłby Pan młodym warsztatowcom, którzy dopiero przejęli firmę i zaczynają nią zarządzać?

Młodym właścicielom warsztatów doradzam przede wszystkim cierpliwość. Trzeba rozmawiać, nie tylko przedstawiać własne zdanie, ale też słuchać. Mi zdarzają się sytuacje, w których syn przychodzi i mówi, „zobacz tato, robiłeś coś tyle lat w ten sposób, a my wprowadziliśmy proste rozwiązanie i robimy to dwa razy szybciej.”. Najważniejszy jest dialog, młody człowiek musi też zrozumieć racje swojego rodzica. Ale powinien też stopniowo doradzać, pokazywać, że np. po zakupie nowego sprzętu diagnostycznego, zwiększymy zyski dwukrotnie w tym samym czasie. Tego nie da się osiągnąć jednego dnia. Znalezienie kompromisu wymaga pracy i przede wszystkim cierpliwości.

Utrudniony dostęp do danych technicznych pojazdów, zamknięte systemy telematyczne, ograniczanie możliwości diagnozowania usterek nowych pojazdów – to tylko niektóre kwestie, które mogą zaszkodzić niezależnym warsztatom w najbliższych latach. Jak w Pana opinii można przeciwstawić się zmianom na gorsze?

Ja osobiście należę do stowarzyszenia MOVEO. Jak wspomniałem, jestem zwolennikiem idei wspólnego działania, dlatego też zachęcam wszystkie warsztaty do tego, by zrozumiały, że razem możemy więcej. Jakby to ująć w kolokwialny sposób – „w kupie siła”, warsztaty to ogromny potencjał, mamy dwadzieścia kilka tysięcy niezależnych warsztatów w Polsce. To jest potęga, z którą każda organizacja czy organ państwowy muszą się liczyć.

Z czego Pana zdaniem wynika fakt, że np. dealerzy samochodów, prowadzący autoryzowane stacje napraw mają swoje stowarzyszenia już od dawna, tymczasem podobnych organizacji na rynku warsztatowym po prostu nie było?

Wszystko przyjdzie z czasem, do tego także dorośniemy. Dealerzy przejęli pewne wzorce, które przyszły z Zachodu. My jako niezależni, musimy sami zrozumieć pewne rzeczy. Jest tylko kwestią czasu, gdy takie organizacje warsztatowe jak MOVEO będą prężne i silne, staną się prestiżowe.

Pokolenie, które teraz przejmuje warsztaty już rozumie to, że takie działanie na zasadzie „każdy sobie rzepkę skrobie” nie przynosi żadnych efektów. Jako organizacja możemy mieć swoich prawników, swoich przedstawicieli, którzy będą nam pomagali negocjować ważne kwestie. Przyszedł czas, w którym warsztaty muszą same zawalczyć o siebie, o własne interesy.

Konkurencja ze strony autoryzowanych stacji, odpływ pieniędzy z rynku właśnie w kierunku tych stacji, wymusi to, że warsztaty niezależne będą chciały się jednoczyć. Oby tylko nie było za późno.

Gdzie powinien bywać właściciel nowoczesnego warsztatu? Targi, szkolenia?

Miejsca takie jak targi, szkolenia, spotkania branżowe to są punkty obowiązkowe. Tam trzeba bywać. To naprawdę nie jest problem pojechać te parę kilometrów np. na targi dystrybutorów czy też do Poznania. Podobnie uczestnictwo w szkoleniach organizowanych przez firmy, które produkują dane części czy urządzenia lub przez sieci serwisowe nie jest obciążeniem. Przeciwnie, dla mnie jest to podstawa działalności. Skoro mogą mi fachowcy pokazać, wytłumaczyć jak daną rzecz naprawić dobrze, czemu miałbym z tego nie korzystać? Poza tym w takich miejscach można spotkać innych mechaników czy właścicieli warsztatów i wymienić z nimi doświadczenia.

Nie wszyscy właściciele warsztatów są skłonni do zmian, inwestowania w przyszłość. Mogą w ten sposób ograniczać szansę swojego biznesu na przetrwanie w przyszłości…

Pamiętam jak kilka czy kilkanaście lat temu część warsztatów zaczęła walkę z Internetem. Na przykład z tym, że ludzie kupują tam części taniej, przez co nie nabywają ich w warsztacie. Ale nie da się zawrócić kijem Wisły. Nawet jeśli powiedzmy 30% klientów odejdzie, mamy jeszcze 70% i na nich trzeba się skupiać. Nie wolno walczyć z Internetem, należy nauczyć się z nim współpracować. Historia pokazała, że ci, którzy się tego nauczyli są na rynku do dziś i ich interes dobrze funkcjonuje. Ci, którzy walczyli z Internetem czy innymi nowinkami, polegli i ich firmy nie istnieją.

Przeskok cywilizacyjny nie jest niczym nowym. Wielu z nas już czegoś takiego doświadczyło, gdy w latach 90. zaczęły do warsztatów przyjeżdżać pojazdy zachodnie, w miejsce dotychczas znanych nam modeli typu duży Fiat czy Zastava. Chyba nie muszę mówić, co się stało z tymi, którzy nie przestawili się wtedy na obsługę tych nowych aut.